Dlaczego w Zamościu wyły syreny? Rzecznik wojewody tłumaczy

2026-08-23 9:59

Miały być tylko bezgłośne testy, ale coś poszło nie tak. Z samego rana w niedzielę nad Zamościem rozległ się głośny sygnał alarmowy, co wywołało konsternację wśród mieszkańców. Rzecznik wojewody lubelskiego szybko uspokoił sytuację, tłumacząc incydent ludzkim błędem.

Sześć syren alarmowych na wysokim maszcie na tle niebieskiego nieba. O pomyłkowym teście w Zamościu przeczytasz na SE Lublin.
Autor: Pexels.com

O porannym incydencie poinformował w niedzielę Urząd Miasta w Zamościu za pośrednictwem swoich kanałów w mediach społecznościowych. Około godziny 7:00 rozległ się trwający kilka minut sygnał z miejskich syren. We wpisie doprecyzowano, że sygnał wyemitowało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, a wszystko to miało związek ze standardowymi ćwiczeniami.

Sytuację wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego. Jak przekazał, doszło do zwykłej pomyłki — w planach był test systemu bez użycia dźwięku, jednak z jakiegoś powodu włączono syreny. Rozległ się sygnał trwający trzy minuty i mający ciągły charakter, co oznacza odwołanie zagrożenia. Bubicz zapewnił, że mieszkańcy są całkowicie bezpieczni, i skierował do nich słowa przeprosin za nieoczekiwaną pobudkę.

Tymczasem w zupełnie innej części regionu, w powiecie parczewskim, w niedzielny poranek (między godziną 7:00 a 11:00) przeprowadzano oficjalne i celowe sprawdzenie systemów ostrzegawczych z użyciem syren. Z tego powodu mieszkańcy tego powiatu już dzień wcześniej otrzymali stosowne komunikaty z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Na pytanie, dlaczego w takim razie zamościanie nie dostali podobnego alertu na swoje telefony, rzecznik wojewody odpowiedział jasno. Jak wytłumaczył, ciche testy polegają jedynie na wewnętrznym sprawdzeniu gotowości technicznej infrastruktury ostrzegawczej. Ponieważ z założenia nie generują one żadnego hałasu w przestrzeni publicznej, nie ma potrzeby, ani obowiązku, aby informować o nich obywateli SMS-ami, tłumaczył w rozmowie z PAP Marcin Bubicz.

Syreny zawyły na alarm w Warszawie. Tak reagowali warszawiacy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki