Pijany ksiądz tłumaczył się przed sądem. Z głodu wsiadł za kółko

W Sądzie Rejonowym w Lublinie ruszył proces duchownego, który prowadził auto mając dwa promile alkoholu w organizmie. "Odebrało mi rozum" – tłumaczył się przed sądem.

Ksiądz w sutannie z komżą i drewnianym krzyżem na piersi, z dłońmi złożonymi do modlitwy na wysokości klatki piersiowej, stojący na ciemnym tle. O sprawie pijanego księdza możesz przeczytać na naszym portalu.
Autor: Pixel-shot/ Shutterstock

Pijany ksiądz z Lublina usiadł za kierownicą

- Nocny rajd duchownego miał miejsce z 2 na 3 kwietnia, dokładnie między Wielkim Czwartkiem a Wielkim Piątkiem.

- Mężczyzna usiadł za kierownicą auta, mając w organizmie przeszło dwa promile alkoholu.

- Kierowca zignorował ponadto przepisy drogowe i jechał o około 20 km/h za szybko.

Konrad Ż. stanął przed Sądem Rejonowym w Lublinie

Duchowny pełniący posługę w jednej z lubelskich parafii prowadził auto po pijanemu. Sytuacja wydarzyła się w okresie przedświątecznym, dokładnie z 2 na 3 kwietnia w nocy. Według doniesień lokalnego portalu lublin24.pl, Konrad Ż. jechał o blisko 20 km/h szybciej, niż pozwalały na to przepisy. Czterdziestojednoletni mężczyzna był nietrzeźwy podczas policyjnej kontroli, a badanie wykazało w jego organizmie ponad dwa promile. We wtorek w lubelskim Sądzie Rejonowym ruszył proces, podczas którego oskarżony potwierdził, że kierował pojazdem pod wpływem alkoholu.

Duchowny wypił kilka lampek wina po wyczerpującym dniu

Podczas rozprawy oskarżony wyjaśniał, że w Wielki Czwartek zrealizował bardzo dużo świątecznych przygotowań i dopiero późnym wieczorem zameldował się na plebanii. Kompletnie wyczerpany duchowny spożył kilka lampek wina i poczuł gigantyczny głód. Z racji braku zapasów w lodówce myślał o zamówieniu jedzenia z dowozem, jednak ostatecznie odrzucił ten pomysł z uwagi na zbyt długi czas oczekiwania na dostawcę.

Pijany ksiądz z Lublina tłumaczy swoją decyzję w sądzie

Zatrzymany potwierdził, że wypity alkohol wpłynął na jego fatalną w skutkach decyzję o uruchomieniu samochodu, czego obecnie bardzo się wstydzi. Argumentował swoje zachowanie ogromnym przepracowaniem, a po wypiciu wina chciał po prostu odpocząć i uważał, że czuje się na tyle dobrze, by jechać. Zwrócił też uwagę, że puste ulice skłoniły go do mocniejszego wciśnięcia pedału gazu. - Odebrało mi rozum i powziąłem decyzję o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu. Czego żałuję, nigdy tego nie robiłem. Przekroczyłem również swoje moralne granice. Sam szukam odpowiedzi, z jakiego powodu mogło to nastąpić – mówił oskarżony ksiądz, cytowany przez portal lublin24.pl.

Pijany i naćpany Ukrainiec przejechał znanego adwokata 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki