Nocna kontrola i zaskakujące odkrycie
Do zdarzenia doszło w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek (2/3 kwietnia) na al. Kraśnickiej w Lublinie. Policjanci prowadzili rutynową kontrolę prędkości, gdy zauważyli Toyotę jadącą zbyt szybko. Pomiar wykazał przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 20 km/h, co zakończyło się natychmiastowym zatrzymaniem pojazdu.
Jak opisuje portal lublin112.pl, już podczas pierwszego kontaktu funkcjonariusz wyczuł od kierowcy silną woń alkoholu. Badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia – 42-letni mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się, że za kierownicą siedział ksiądz z parafii pw. św. Piotra Jerzego Frassatiego w Lublinie.
Nocna wyprawa po jedzenie zakończona w celi
Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze lublin112.pl, duchowny miał w środku nocy zgłodnieć i postanowił pojechać do McDonald'sa na Węglinie. Do celu jednak nie dotarł – jego podróż przerwali policjanci.
Resztę nocy oraz przedpołudnie ksiądz spędził w policyjnej celi, gdzie trzeźwiał. Dopiero po godzinie 14.00 usłyszał zarzuty i został zwolniony. Zgodnie z obowiązującymi przepisami stracił prawo jazdy, a samochód został skonfiskowany.
Reakcja kurii i konsekwencje
Sprawa szybko dotarła do władz kościelnych. Jak czytamy w „Wyborczej”, rzecznik prasowy archidiecezji lubelskiej ks. Adam Jaszcz poinformował: „Ksiądz jest już po rozmowie z arcybiskupem. Będzie musiał ponieść konsekwencje skandalicznego i gorszącego zachowania. Nie będzie uczył w szkole ani koordynował duszpasterstwa akademickiego. Dalsze decyzje będą podejmowane po bardziej gruntownym zbadaniu problemu”.
Jak podaje lublin112.pl, nie jest to pierwszy taki przypadek związany z tą parafią. Kilka lat temu zatrzymano jej proboszcza, który również prowadził samochód pod wpływem alkoholu – miał wówczas ponad 2,2 promila.