Spis treści
Łukasz Cielma relacjonuje nocną batalię o plony
Sposób na ratowanie drzew przed zimnem zademonstrował internautom Łukasz Cielma, występujący w przestrzeni wirtualnej pod pseudonimem „Cielmus Lubelski Sadownik”. Ten producent owoców, specjalizujący się w uprawie jabłoni, śliw i czereśni, zorganizował całonocną transmisję wideo, na której pokazał proces podgrzewania swojej plantacji.
Gospodarz pracował od dziesiątej wieczorem do samego świtu w towarzystwie swojego ojca oraz syna. Mężczyźni jeździli między szpalerami drzew, ciągnąc za sobą wózki załadowane metalowymi beczkami, wewnątrz których buzował ogień.
– Palimy ogniska, wozimy je po sadzie czereśniowym, bo jest przymrozek. Chcemy w ten sposób podwyższyć temperaturę w sadzie – mówił sadownik.
Jak zaznaczył autor nagrania, najbardziej krytyczny czas następuje tuż przed wschodem słońca, ponieważ wtedy chłód uderza z największą siłą.
Dramatyczne ogrzewanie sadu. Zużyto 20 kubików drewna
Jednej nocy słupki rtęci spadły do poziomu ponad 3 stopni Celsjusza poniżej zera. Zastosowanie mobilnych palenisk sprawiło, że na terenie jednego hektara udało się powstrzymać dalsze wychładzanie powietrza. Warto jednak zaznaczyć, że do wygenerowania niezbędnego ciepła trzeba było spalić aż dwadzieścia metrów sześciennych drewna.
Powyższe liczby doskonale obrazują, z jakim trudem i potężnymi kosztami wiąże się zabezpieczanie drzew przed wiosennymi chłodami. Lodowate masy powietrza napływają przede wszystkim pod osłoną nocy, potrafiąc w błyskawicznym tempie zniweczyć cały rok ciężkiej pracy gospodarzy.
Alerty IMGW nie dają nadziei. Plantatorzy pełni obaw
Zapowiedzi synoptyków nie napawają niestety optymizmem. Przedstawiciele Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej ogłosili alerty pierwszego stopnia dotyczące przymrozków, które obejmują całe terytorium kraju. Zjawiska te mają występować od późnego wieczora do godzin porannych, a przy samej ziemi mróz może sięgnąć nawet minus ośmiu stopni Celsjusza.
Z danych meteorologicznych wynika, że temperatura powietrza będzie oscylować w granicach od minus jednego do minus czterech stopni, co stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla rozwijających się pąków. Wydanie żółtych alertów oznacza ryzyko pojawienia się groźnych zjawisk pogodowych, skutkujących wymiernymi stratami materialnymi oraz potencjalnym zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia.
Producenci żywności otwarcie przyznają, że bardzo boją się o swoje przyszłe zbiory.
– Przez zimne noce wegetacja spowalnia, a rośliny są o połowę mniejsze niż w poprzednich latach – mówi Kamil Psiuk z powiatu biłgorajskiego.
Zwraca również uwagę, że wyjątkowo ryzykowna jest obecnie uprawa truskawek, gdzie sytuacja zmienia się z dnia na dzień.
– Jeden przymrozek może zadecydować o całym plonie. Pogoda to wielkie wyzwanie i loteria dla rolników.
Nadchodzące doby upłyną pod znakiem uważnego śledzenia nocnych wskazań termometrów. Plantatorzy owoców muszą teraz pracować na najwyższych obrotach, nieustannie trzymając rękę na pulsie i kontrolując warunki w swoich gospodarstwach.