Nowy zabytek w Lublinie. To kultowy Hotel Victoria

Lublin wzbogaci się o nowy zabytek – i to zupełnie wyjątkowy. Do Gminnej Ewidencji Zabytków trafił hotel Victoria, perełka późnego modernizmu, która od ponad pół wieku góruje nad śródmieściem Lublina. To kawał historii miasta, jego mieszkańców i gości.

Powiew świeżości i luksusu

Victoria stoi na rogu ulic Narutowicza i Piłsudskiego. Ta druga ulica w czasach PRL nosiła imię gen. Świerczewskiego. Pomysł, aby sennemu w latach 60. Lublinowi dać powiew świeżości i luksusu oraz ściągnąć bogatych gości, pojawił się w 1965 roku. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Hoteli Komunalnych zleciło dwójce cenionych architektów – Januszowi Ingardenowi i Zbigniewowi Olszakowskiemu – przygotowanie projektu. Nazwisko tego pierwszego gwarantowało, że budynek na pewno nie będzie nudny i powtarzalny – z jego deski kreślarskiej zszedł bowiem także niesamowity budynek hotelu Forum w Krakowie. Choć już nieczynny, jego bryła wciąż wywołuje podziw na twarzach wielbicieli modernizmu. Nazwa „Victoria” nawiązuje do ekskluzywnego hotelu zniszczonego przez Niemców w 1945 roku, który od 1880 roku przyjmował znamienitych gości w okazałym budynku na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Kapucyńskiej.

Nową Victorię otworzono w 1972 roku – w tym czasie w Warszawie ruszała dopiero budowa innego hotelowego wysokościowca, czyli hotelu Forum (dzisiaj Novotel) przy al. Jerozolimskich. A Lublin już miał…

Róża, Łukasz i Kreweta czekali na kurczaki przez całą noc. Popeyes w Lublinie już czynny

Wielki świat w Victorii

W Lublinie Victoria to był wielki świat – kilkanaście pięter, elegancka restauracja, w której już kilka tygodni po otwarciu po raz pierwszy w Kozim Grodzie zaprezentowano striptease. Artystka przyjeżdżała specjalnie z Warszawy, a jej występy odbywały się zawsze przy pełnej sali.

– Restauracja, w której na raz mogło jeść prawie 200 osób, koktajl bar i niewielkie bistro, w którym podawano pieczarki z rusztu podlane czerwonym winem – szczyt wykwintu w tamtych czasach – wspomina Jerzy Biedrzak, kucharz z Victorii, gdzie pracował w latach osiemdziesiątych.

Wtedy w Victorii działał także sklep Pewex, z którego dochodził zapach Zachodu… Bardzo często zaopatrywali się tam goście z zagranicy. Dla kolekcjonerów puszek po napojach i piwach – co w siermiężnych latach osiemdziesiątych było bardzo popularne – hotelowe śmietniki na tyłach były prawdziwym El Dorado, o czym piszący te słowa może zaświadczyć. Wśród gości nie brakowało tuzów polskiej estrady, którzy bardzo często wybierali Victorię w czasie tras koncertowych.

– Cudownie było – zwłaszcza w okolicy recepcji. Serdeczne pozdrowienia i wiele słońca życzy Anna Jantar i grupa Gem – pisała artystka we wrześniu 1978 roku. Kartkę tej treści i kilkadziesiąt innych, które przez lata zostawili sławni goście, można zobaczyć do dziś – wiszą na ścianach na parterze budynku.

Od krytyki do uznania

Obecnemu właścicielowi hotelu, mimo przeprowadzonej kilka lat temu gruntownej modernizacji, udało się zachować klimat tamtych dni mimo wszechobecnej nowoczesności i wysokiego standardu. Zresztą właściciele także zabiegali, aby hotel został wpisany do Gminnej Ewidencji Zabytków. Dr Hubert Mącik, miejski konserwator zabytków, tłumaczy:

– Budynek hotelu powstał w okresie planowego rozwoju turystyki w Polsce, mającego na celu zarówno poprawę jakości życia mieszkańców kraju poprzez umożliwienie im wypoczynku, jak również przyciągnięcie turystów zagranicznych – zarówno dla celów propagandowych, jak i pozyskiwania dewiz. Rezultatem tego założenia było powstanie na terenie ówczesnej Polski licznych nowoczesnych obiektów hotelarskich, o luksusowym – jak na warunki PRL – standardzie. Były to obiekty projektowane w duchu późnego modernizmu, w pełni wykorzystujące aktualne wówczas światowe trendy architektoniczne.

Najbardziej charakterystyczną cechą budynku – układ dwóch brył (wysokiej hotelowej i wchodzącej pod nią niskiej, restauracyjnej) – może zobaczyć każdy. Wprawdzie architekci stworzyli swój własny projekt, to bazował on zapewne na rozwiązaniach słynnego Lever House w Nowym Jorku, który od lat 50. ubiegłego wieku był wzorem do naśladowania.

Victoria zdążyła się już wtopić w tkankę miasta, ale w czasie budowy i przez dłuższy czas nie podobała się wszystkim.

– Pasuje jak kwiatek do kożucha – mówiono.

Dezaprobaty nie krył także jeden z gości:

– Z całym uznaniem dla sympatycznej obsługi hotelu Victoria, borykającej się z wieloma problemami w tej budowli – która nie jest niestety dumą polskiej architektury, słynnej ze świetnych osiągnięć, tyle że poza krajem – pisał w lutym 1987 roku z widocznym przekąsem Jerzy Połomski. Gdyby wiedział…

Sonda
Który zabytek w Lublinie jest najpiękniejszy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki