Skok w dzielnicy LSM
Do włamania doszło pod koniec marca w jednej z placówek jubilerskich w dzielnicy LSM w Lublinie. Sprawca działał szybko i zdecydowanie. Zamaskowany mężczyzna wszedł do sklepu późnym wieczorem, pokonał zabezpieczenia i w krótkim czasie wyniósł najcenniejsze przedmioty.
Łupem padły złote pierścionki, bransolety, naszyjniki, zegarki oraz inne drogocenne wyroby. Pokrzywdzona firma oszacowała straty na ponad 1,2 mln złotych. Po zdarzeniu na miejscu pojawili się policjanci z 4. komisariatu oraz funkcjonariusze zajmujący się przestępczością przeciwko mieniu. Przez wiele godzin prowadzono oględziny i zabezpieczano ślady.
Trop prowadził do znajomej twarzy
Śledztwo zostało wszczęte pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Lublin Południe. Policjanci szybko trafili na pierwsze tropy. Zebrany materiał dowodowy pozwolił wytypować osoby mogące mieć związek z przestępstwem.
Jak ustalili funkcjonariusze, kluczową rolę mogła odegrać 35-letnia kobieta, która w przeszłości pracowała w okradzionym sklepie. To ona – według ustaleń – miała przekazać partnerowi istotne informacje dotyczące funkcjonowania lokalu i zabezpieczeń.
Mężczyzna, działając już sam, po zamknięciu sklepu założył perukę, by utrudnić identyfikację, i dokonał kradzieży, wybierając wyłącznie najcenniejsze przedmioty.
Zatrzymanie i zarzuty
Policjanci zatrzymali 39-latka i jego 35-letnią partnerkę kilka dni po zdarzeniu. Przy podejrzanych zabezpieczono ponad 20 tysięcy złotych. Oboje zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem mienia znacznej wartości.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące. Kobieta została objęta dozorem policji. Za popełnione przestępstwo grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa wciąż jest rozwojowa, a śledczy analizują zgromadzony materiał dowodowy.