Ulica Grodzickiego, położona w pięknej, malowniczo położonej wzdłuż Bystrzycy łąk to już bardziej podmiejskie siedlisko niż miasto. Żyje się spokojnie, wiejskie domy mieszają się z nową zabudową. Na samej ulicy i w sąsiedztwie jest kilka krzyży, ustawionych w różnych czasach - od starych, sprzed wieku, do takich jak ten zniszczony, który powstał w latach osiemdziesiątych. Stoi na rozstaju dróg, w niewielkiej odległości od jedynego w okolicy bloku mieszkalnego. W sobotę, 5 września, jego mieszkanka zauważyła jak mężczyzna, mieszkający nieopodal jedzie na rowerze w kierunku krzyża. Wiózł coś ze sobą. Akt zniszczenia trwał kilkanaście sekund.
- Z ustaleń policjantów wynika, że 27-latek za pomocą szlifierki akumulatorowej dopuścił się zniszczenia przydrożnej kapliczki, będącej jednocześnie przedmiotem czci religijnej. O całej sytuacji funkcjonariuszy zaalarmowali świadkowie — opowiada podinspektor Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Zachowywał się dziwnie - miał krzyczeć, że nie podoba mu się, że ludzie wciąż ustawiają kwiaty pod krzyżem. - Was zaraz tam wsadzę - ryczał na dzieci, które przechodziły obok niego. Na miejscu szybko znalazł się patrol policji, który ujął szaleńca.
- Mamy go dość - mówi jedna z mieszkanek. Oczywiście anonimowo - nie wiadomo, kiedy Wojtek wróci do domu. Nieoficjalnie wiadomo, że leczy się psychiatrycznie. Kiedy przestaje brać leki, zaczynają się jego niebezpieczne zachowania. - Lepiej zejść mu z drogi - dodają.
Czytaj też: Arsenał w plecaku. 19-latka znalazła wojenne pamiątki po dziadku i przyniosła je na policję
W grudniu ubiegłego roku, tuż przed Bożym Narodzeniem, zniszczył cztery kapliczki położone przy trasie Lublin-Łęczna. - Sprawca został doprowadzony do prokuratury, na następnie do sądu. Na wniosek śledczych sąd zastosował wobec 27-latka tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy - dodaje podinsp. Kamil Gołębiowski. - Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności