Spis treści
Wpis Chełmskiego Parku Wodnego oburzył klientów
Pierwszy dzień kwietnia to tradycyjnie czas, gdy wiele przedsiębiorstw próbuje ocieplić swój wizerunek za pomocą żartobliwych publikacji w internecie. Tym razem jednak dowcip przygotowany przez Chełmski Park Wodny przyniósł efekt odwrotny do zamierzonego i wywołał gigantyczne oburzenie. Na facebookowym profilu pływalni 31 marca 2026 roku zamieszczono kontrowersyjne oświadczenie.
„Nie chcemy być postrzegani jako firma, która kogokolwiek ocenia ze względu na ciężar ciała. Ale… liczby są w przypadku kosztów bezwzględne”.
Twórcy komunikatu dodali również, że „zwlekaliśmy z tą decyzją długo”. Miał to być jedynie niewinny wstęp do primaaprilisowej zabawy, jednak zdecydowana większość czytelników odebrała te słowa jako bolesne stygmatyzowanie osób zmagających się z nadwagą.
Lekarka "Mama i stetoskop" ostro o żarcie aquaparku
Pod opublikowanym materiałem natychmiast zaroiło się od negatywnych opinii. W dyskusję zaangażowali się nie tylko zwykli użytkownicy, ale również specjaliści z branży medycznej. Głos w sprawie zabrała między innymi popularna w internecie lekarka, prowadząca profil „Mama i stetoskop”.
- Ten żart jest straszny. Pokazuje, jak wiele osób postrzega chorobę otyłościową ‘pacjent winny więc niech płaci za swoje kilogramy’. […] Przypominam: otyłość to choroba, a wszystkie chore osoby zasługują na wsparcie i leczenie. Nie na wyśmiewanie.
Tego typu opinii pojawiło się w sieci znacznie więcej. Komentujący podkreślali, że publikacja była „małośmieszny” oraz „totalnie nie na miejscu”, nawet biorąc pod uwagę luźną konwencję pierwszego kwietnia. Internauci zwracali szczególną uwagę na fakt, że instytucja promująca sport i zdrowy styl życia absolutnie nie powinna odstraszać osób walczących z chorobą otyłościową. W sekcji komentarzy nie zabrakło bardzo dosadnych deklaracji.
- Nigdy w życiu nie przyszłabym do tak okropnego miejsca – pisali użytkownicy.
Zarząd Chełmskiego Parku Wodnego gasi pożar
Reagując na potężny kryzys wizerunkowy, administracja pływalni zamieściła na Facebooku kolejne oświadczenie. Przedstawiciele obiektu tłumaczyli, że cała sytuacja to „oczywiście post primaaprillisowy na 1 kwietnia” i próbowali ratować wizerunek zapewnieniami o powszechnej otwartości. Zadeklarowano wprost, że „u nas wszyscy są mile widziani. Bez wyjątków. Niezależnie od wagi, wzrostu czy sylwetki”. Dodano także uspokajający komunikat, że „dodatkowych opłat oczywiście nie przewidujemy”.
Kierownictwo basenu argumentowało, że ich nadrzędnym celem jest tworzenie przestrzeni do wypoczynku i świetnej zabawy dla wszystkich gości, bez jakiegokolwiek oceniania. Dla ogromnej części odbiorców takie tłumaczenia okazały się jednak mało przekonujące.
Wśród odpowiedzi czytelników dominowały gorzkie wnioski, takie jak „Mleko się wylało... Niesmak pozostanie” oraz sugestie, że „A wystarczyłoby napisać ‘przepraszam, nie pomyśleliśmy’”. Część osób poszła o krok dalej, otwarcie przyznając, że od teraz doskonale wiedzą, „gdzie w Polsce nie iść i nie korzystać”.