Gigantyczny pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy walczą trzecią dobę. „Front ognia przesuwał się o pół kilometra w 15 minut”

2026-05-07 16:01

To jedna z największych akcji gaśniczych ostatnich lat w Polsce, jeśli nie największa w XXI wieku. Część Puszczy Solskiej w okolicach Biłogaraja na Lubelszczyźnie od ponad dwóch dób objęta jest pożarem. Połacie lasów zajęły się w błyskawicznym tempie, ze względu na suchą ściółkę i wiatr, który przenosił płomienie po koronach drzew.

  • W Puszczy Solskiej, w okolicach Biłgoraja na Lubelszczyźnie, od ponad dwóch dób trwa gigantyczny pożar lasu, który jest jedną z największych akcji gaśniczych w Polsce w ostatnich latach.
  • Pożar rozprzestrzeniał się błyskawicznie z powodu suszy, niskiej wilgotności ściółki (6%) i silnego, zmieniającego kierunek wiatru, który przenosił ogień po koronach drzew nawet na kilkaset metrów.
  • W kulminacyjnym momencie front ognia przesuwał się o pół kilometra w zaledwie 15 minut, zmuszając strażaków do ewakuacji i zrywania linii gaśniczych dla bezpieczeństwa.
  • W akcji gaśniczej biorą udział setki strażaków z wielu województw, leśnicy, policja, żołnierze WOT, a także śmigłowce i samoloty gaśnicze, które zrzuciły ponad 600 ton wody.

Pożar Puszczy Solskiej. Heroiczna walka strażaków z żywiołem

Walka z ogniem w czwartek (7 maja) rano weszła na nieco spokojniejsze tory, ze względu na przybierające na intensywności opady deszczu. Choć sytuacja zaczyna się stabilizować, strażacy nadal pozostają w pełnej gotowości. Eksperci podkreślają jednak jasno: skala żywiołu jest ogromna, a warunki należały do najtrudniejszych od lat.

To jeden z większych pożarów w ostatnich latach w Polsce, choć nie największy – mówi w rozmowie z reporterem Radia Eska były rzecznik Państwowej Straży Pożarnej, nadbryg. Paweł Frątczak, który przypomina, że rekordowe pożary miały miejsce w 1992 roku. Wówczas podczas katastrofalnego pożaru w Kuźni Raciborskiej ogień strawił około 9 tys. hektarów lasów. W tym samym roku płonęły również Puszcza Notecka, Puszcza Bydgoska i lasy w okolicach Żagania.

Z kolei w 2020 roku dramat rozegrał się w Biebrzańskim Parku Narodowym.

- To była połowa kwietnia. Pożar objął wtedy nie tylko część lasu i otulinę tego parku, ale także bagienne łąki. Wówczas spaleniu uległo 5,5 tys. hektarów. Walka trwała przez kilka dni. Pożar ten gasiło ponad 1,5 tys. strażaków, a powierzchnia objęta pożarem stanowiła 10% całego parku narodowego – przypomina nadbryg. Frątczak.

Dlaczego ogień w okolicach Biłgoraja rozprzestrzeniał się tak szybko? Zdaniem Pawła Frątczaka kluczowe znaczenie miały ekstremalne warunki pogodowe.

Strażakom nie pomagają prawa natury. Susza, wilgotność ściółki sięgająca zaledwie 6 proc. i bardzo silny, zmieniający kierunek wiatr sprawiły, że pożar rozwijał się błyskawicznie – tłumaczy były rzecznik PSP.

Jak relacjonują z kolei leśnicy, w kulminacyjnym momencie front ognia przesunął się o pół kilometra w zaledwie 15 minut. Ogień przenosił się z korony na koronę drzewa, a wiatr potrafił przerzucać płomienie nawet na kilkaset metrów dalej. To zmusiło dowodzących akcją do trudnych, ale ważnych dla bezpieczeństwa ratowników decyzji. W pewnym momencie strażacy musieli gwałtownie wycofywać się z zagrożonych odcinków i zrywać linie gaśnicze, by ratować własne życie.

Śmigłowce i samoloty zrzuciły ponad 600 ton wody 

Jakie są najważniejsze zasady operacji gaśniczej w takim miejscu i warunkach? Paweł Frątczak, na podstawie wieloletniej praktyki wyjaśnia, że pierwszą decyzją dowódcy po rozpoznaniu sytuacji – jest podzielenie płonącego obszaru na odcinki bojowe. Tak było i w tym przypadku. Pożar został podzielony na cztery takie właśnie odcinki. W każdym działały osobne grupy ratowników i sprzętu. Największym wyzwaniem okazało się zapewnienie stałego dostępu do wody oraz prowadzenie działań w trudno dostępnym terenie.

- Według danych leśników, biorąc pod uwagę, jak dynamicznie ten pożar się rozwijał, może świadczyć się fakt, że w ciągu piętnastu minut front pożaru przesunął się o pół kilometra. Był to pożar wierzchołkowy, stare drzewa po prostu mają wysoko korony i ogień był przerzucany z jednego na drugie, a przy bardzo silnym wietrze, przy zmianie kierunku wiatru ogień może być przerzucany nawet na odległość kilkuset metrów. Tak było w pierwszych godzinach działań na miejscu, dlatego decyzja o pilnej ewakuacji, kosztem zerwania linii gaśniczych na pewien czas – była konieczna – tłumaczy Paweł Frątczak.

W akcji nadal biorą udział setki strażaków z wielu województw, wspieranych przez leśników, policję oraz żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Nad lasami niezmiennie pracują również śmigłowce i samoloty gaśnicze, których wsparcie było konieczne, by móc mówić o opanowaniu sytuacji. Tylko w pierwszych dwóch dniach akcji, z pokładów Dromaderów i zbiorników noszonych przez śmigłowce – na płonący las zrzucono ponad 600 ton wody.

Szczególną rolę w ugaszeniu ognia w takim miejscu, odgrywają też jednak wyspecjalizowane moduły GFFF, czyli grupy przeznaczone do gaszenia pożarów lasów z ziemi, bez użycia ciężkich samochodów. To właśnie takie jednostki Polska wysyłała wcześniej m.in. do gaszenia pożarów w Grecji, Turcji, Szwecji czy Czechach.

Polska ma jedne z najlepiej zabezpieczonych lasów w Europie. Jak podkreśla rozmówca Radia Eska, po katastrofalnych pożarach z lat 90. polskie lasy zostały objęte nowoczesnym systemem ochrony przeciwpożarowej. To m.in. setki dostrzegalni przeciwpożarowych, systemy kamer monitorujących lasy, loty patrolowe oraz specjalnie przygotowane drogi dojazdowe i punkty poboru wody.

Polska ma jedne z najbezpieczniejszych lasów w Europie. Dzięki monitoringowi większość pożarów udaje się wykrywać bardzo szybko i ograniczać już w zarodku – podkreśla ekspert.

Dogaszanie pogorzeliska może potrwać kilka dni

Tym razem jednak natura okazała się wyjątkowo brutalnym przeciwnikiem. Strażacy przyznają, że choć sytuacja jest coraz lepsza, dogaszanie pogorzeliska może potrwać jeszcze wiele godzin, a nawet dni. Co ważne, ich akcję na początku utrudniało też to, że ogeń początkowo objął tereny leśne, należące do prywatnych właścicieli. Pojawił się więc problem z dojazdem do newralgicznych miejsc.

- Na prywatnych terenach nie jest jest prowadzona gospodarka leśna, regulowana przez państwo. Co innego lasy, które należą do Lasów Państwowych. W takich miejscach, po 1992 roku, kiedy doszło do tych największych w Polsce pożarów w dziejach powojennej Polski, po drugiej wojnie światowej - Lasy dokonały gigantycznej zmiany i przede wszystkim ogromnych inwestycji. Polska, która ma 30% swojej powierzchni pokrytych lasami, to jest siódmy kraj pod względem zalesienia w Unii Europejskiej, ma tak naprawdę najbezpieczniejsze lasy. Dlaczego? Dlatego, że te lasy są właśnie dokładnie monitorowane – zaznacza nadbryg. Frątczak.

W czwartek podczas konferencji prasowej w Józefowie na Lubelszczyźnie, szef MSWiA powiedział, że ryzyko zagrożenia dla budynków mieszkalnych znacząco spadło. Dotychczasowe działania strażaków i leśników, które miały zapobiec tragedii mieszkańców – ocenił jako skuteczne.

- Wydaje się, że dziś to zagrożenie jest na minimalnym poziomie, choć cały czas podkreślam, że sytuacja może być dynamiczna. Cały obszar pożaru jest aktualnie pod kontrolą, choć w środku tego obszaru wciąż są miejsca, które płoną, które wymagają stałej interwencji strażaków. Natomiast obszar geograficzny jest opanowany - powiedział Marcin Kierwiński.

Wśród celów strategicznych na kolejne godziny akcji szef MSWiA wymienił zabezpieczenie „rozprzestrzeniania się ewentualnego pożaru na wschód po przekroczeniu drogi technicznej nr 5”. Dodał też, że straż monitoruje jakość powietrza, a wojsko wspiera miejscowe w służby w udrożnianiu i oczyszczaniu dróg.

Pożar w woj. lubelskim
Sonda
Czy byłeś kiedyś świadkiem pożaru?
Źródło: Gigantyczny pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy walczą trzecią dobę. „Front ognia przesuwał się o pół kilometra w 15 minut”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki