Gigantyczny pożar lasu i katastrofa samolotu. RCB wysyła pilne alerty do mieszkańców

2026-05-06 7:51

Potężny żywioł trawi tereny leśne w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie, gdzie ogień pochłonął już około 250 hektarów. Sytuacja na miejscu wciąż jest niezwykle trudna do opanowania. W związku z rosnącym zagrożeniem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało specjalne ostrzeżenie dla mieszkańców gmin Aleksandrów, Józefów oraz Łukowa, prosząc o niewychodzenie z domów i uszczelnienie okien. Na froncie walki z pożarem pracują potężne siły, w tym dziesiątki wozów strażackich oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega przed dymem

Pilny komunikat z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa trafił na telefony osób przebywających na terenie powiatu biłgorajskiego. Wysłany alert ma bezpośredni związek z potężnym zadymieniem, które powstało w wyniku ogromnego pożaru kompleksu leśnego w tym regionie województwa lubelskiego.

W treści rozesłanego powiadomienia można przeczytać:

„Uwaga! Pożar lasu i duże zadymienie w powiecie biłgorajskim (gminy: Łukowa, Józefów, Aleksandrów). Nie otwieraj okien. Słuchaj poleceń służb”.

Ratownicy stanowczo proszą lokalną społeczność o rozwagę i przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa. Funkcjonariusze radzą, aby dokładnie zamknąć okna oraz drzwi domostw, a także odciąć nawiewy wentylacyjne, co zapobiegnie dostawaniu się toksycznego dymu do wnętrz. Ważne jest również maksymalne skrócenie czasu spędzanego na zewnątrz i bezwzględne unikanie rejonu, w którym trwa walka z ogniem.

Dodatkowo przedstawiciele RCB przypominają, że kluczowe jest bieżące monitorowanie oficjalnych informacji przekazywanych przez lokalne władze i służby ratownicze. Jeżeli warunki ulegną dalszemu pogorszeniu, każdy mieszkaniec powinien mieć pod ręką najważniejsze dokumenty, niezbędne lekarstwa oraz podstawowy ekwipunek na wypadek zarządzenia natychmiastowej ewakuacji. Gdy pojawia się bezpośrednie ryzyko utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu, należy niezwłocznie wybrać numer 112.

Komendant PSP gen. Wojciech Kruczek o akcji w nadleśnictwie Józefów

Początek dramatycznej walki z żywiołem miał miejsce we wtorkowe popołudnie w rejonie nadleśnictwa Józefów. Płomienie błyskawicznie strawiły obszar liczący blisko 250 hektarów. Nadbrygadier Wojciech Kruczek, pełniący funkcję Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, podczas porannego spotkania z dziennikarzami zapowiedział, że gaszenie tego gigantycznego pożaru potrwa przypuszczalnie jeszcze co najmniej całą dobę.

– Mamy obecnie na miejscu 48 zastępów. Na godzinę 8 kolejnych 58 nam dojedzie. To są zastępy z województwa lubelskiego, ale również kompania gaśnicza z województwa małopolskiego – przekazał komendant.

Zmagania ratowników trwały przez całą noc, a prowadzono je w niezwykle wymagającym, leśnym środowisku. Aktualnie dowództwo organizuje rotację zmęczonych strażaków, którzy spędzili na froncie ognia wiele długich godzin. Do pomocy skierowano również wyspecjalizowany moduł GFFFV z Podkarpacia, który jest elitarną formacją stworzoną specjalnie do pacyfikowania potężnych pożarów na terenach zalesionych.

Szef Państwowej Straży Pożarnej zaznaczył, że choć ogień nie porusza się błyskawicznie, to linia pożaru systematycznie idzie naprzód. W wielu punktach wciąż tlą się niebezpieczne zarzewia, a ukształtowanie terenu mocno spowalnia wozy bojowe. Do pierwszych gospodarstw domowych jest stamtąd jeszcze dystans około sześciu kilometrów.

Na ten moment śledczy nie ustalili jeszcze, co było bezpośrednią przyczyną pojawienia się ognia w biłgorajskim lesie.

Śmigłowiec S-70i Black Hawk gasi las. Tragedia z udziałem samolotu Dromader

Ze względu na powagę sytuacji, dowództwo zdecydowało się wezwać posiłki z powietrza. Z informacji podanych przez Polską Policję wynika, że pożar jest tak potężny, iż swoim zasięgiem dotyka terenów powiatów biłgorajskiego, tomaszowskiego oraz zamojskiego, dlatego do zrzutów wody wyznaczono policyjny helikopter S-70i Black Hawk.

W skład załogi tego potężnego śmigłowca wchodzą doświadczeni lotnicy policyjni i strażacy. Maszyna ta nosi podwieszony zbiornik typu Bambi Bucket, w którym mieści się aż 3000 litrów wody, co pozwala na skuteczne gaszenie tych sektorów lasu, do których ratownicy na ziemi nie są w stanie w ogóle dotrzeć.

Planowane jest rozszerzenie powietrznej floty ratunkowej o dodatkowe maszyny należące do Lasów Państwowych oraz wysłanie kolejnych samolotów gaśniczych Dromader.

Mundurowi kategorycznie przestrzegają gapiów i okolicznych mieszkańców przed zbliżaniem się do strefy objętej działaniami ratunkowymi. Służby zwracają uwagę, że warunki na miejscu pożaru zmieniają się z minuty na minutę, a na niskim pułapie bez przerwy latają samoloty i helikoptery zrzucające środek gaśniczy.

Niestety, podczas trudnej operacji ratunkowej doszło do dramatycznego incydentu. Jeden z biorących udział w gaszeniu samolotów typu Dromader uległ katastrofie, w wyniku której śmierć na miejscu poniósł pilot tej maszyny.

Dramatyczny pożar w Gdyni
Sonda
Byłeś kiedyś świadkiem pożaru?
Drogowskazy
Pali się! Straż pożarna okiem kobiety. DROGOWSKAZY

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki