Spis treści
Miały stać 70 lat. Dziś mówi się nawet o 120 latach
Pierwotne założenia projektowe faktycznie zakładały użytkowanie wielkiej płyty przez około 50-70 lat. Nie oznaczało to jednak, że po tym czasie budynki miały się rozsypać. Chodziło raczej o moment, w którym konieczne będą większe remonty i modernizacje.
Współczesne ekspertyzy pokazują, że konstrukcje nośne wielu bloków są w lepszym stanie, niż przewidywano kilkadziesiąt lat temu. Część specjalistów ocenia dziś, że odpowiednio utrzymywane budynki mogą przetrwać nawet 100–120 lat.
Polecany artykuł:
Największy problem? Wcale nie beton
Eksperci niejednokrotnie podkreślali już, że głównym zagrożeniem dla mieszkańców nie jest sama konstrukcja bloków. Znacznie częściej problemy dotyczą instalacji wodnych, kanalizacyjnych, elektryki czy wentylacji. To właśnie dlatego w najbliższych latach mieszkańcy mogą coraz częściej mierzyć się z masowymi awariami pionów, przeciekami czy problemami z instalacjami, które pamiętają jeszcze lata 70. i 80. ubiegłego wieku.
W wielu spółdzielniach trwa już więc wymiana rur, ocieplanie budynków, remonty balkonów i wind. Tam, gdzie modernizacje prowadzone są regularnie, żywotność bloków znacząco się wydłuża.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
PRL-owskie bloki z wielkiej płyty mają wiele wad. Pękające ściany to tylko początek
Czy wielka płyta wciąż jest bezpieczna?
Specjaliści zaznaczają, że kluczowe znaczenie mają połączenia między prefabrykatami oraz stan techniczny budynku. Sam wiek obiektu nie przesądza jeszcze o bezpieczeństwie. W praktyce wiele bloków przechodzi regularne przeglądy techniczne i nie wykazuje oznak zagrożenia katastrofą budowlaną. Problemem mogą być natomiast źle wykonane remonty lub wieloletnie zaniedbania. Monitorowanie stanu budynków w sposób regularny jest więc bardzo istotne.