Spis treści
Poranny alarm we Włodawie. Konie uwięzione w błocie
Zgłoszenie o dramacie zwierząt wpłynęło do dyspozytora Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włodawie dokładnie o godzinie 6:26 rano. Z przekazanych informacji wynikało, że w miejscowości Stulno w pułapkę wpadły dwa konie. Zwierzęta tkwiły w bagnie tak głęboko, że jakakolwiek próba samodzielnego oswobodzenia z gęstej mazi z góry skazana była na niepowodzenie.
Służby zareagowały natychmiast. Na miejsce zdarzenia wysłano dwa wozy bojowe z PSP we Włodawie, wspierane przez ochotników z jednostek OSP Zbereże i OSP Wola Uhruska. Po przybyciu na miejsce ratownicy skupili się na zabezpieczeniu terenu i szybkim opracowaniu skutecznego scenariusza ratunkowego.
Trudne warunki w Stulnie. Mieszkaniec dostarczył ładowarkę teleskopową
Sama akcja okazała się niezwykle wymagająca dla ratowników. Konie tkwiły w rowie po brzegi wypełnionym gęstym mułem i wodą, co praktycznie uniemożliwiało swobodny dostęp. Strażacy musieli najpierw zablokować dwa pobliskie dopływy, aby powstrzymać dalsze zalewanie wykopu wodą i błotem. Tylko w ten sposób zdołano przygotować odpowiednie pole manewru.
Na miejscu obecny był również lekarz weterynarii, który na bieżąco kontrolował funkcje życiowe osłabionych zwierząt. Kluczowym elementem operacji okazało się wsparcie lokalnego mieszkańca, który przyjechał na miejsce własną ładowarką teleskopową.
Najwięcej trudności przysporzyło ratownikom podłożenie specjalnych pasów nośnych pod brzuchy ważących setki kilogramów koni. Kiedy ostatecznie udało się prawidłowo zabezpieczyć zwierzęta, maszyna płynnie podniosła je w górę i odstawiła na stabilny grunt.
Zwierzęta uratowane. Wzorowa współpraca służb w woj. lubelskim
Operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Jedno z uratowanych zwierząt było silnie wychłodzone i skrajnie wyczerpane, dlatego ratownicy natychmiast obłożyli je warstwą słomy i okryli ciepłymi kocami termicznymi. Drugi z koni miał w sobie znacznie więcej energii i zaraz po uwolnieniu po prostu pomaszerował w stronę swojego stada.
Sukces tej nietypowej akcji ratunkowej nie byłby możliwy bez doskonałej współpracy wszystkich obecnych na miejscu – druhów, zawodowych strażaków oraz weterynarza. Ogromne słowa uznania skierowano również do właściciela maszyny budowlanej, który bez wahania zaoferował swój sprzęt, przesądzając o pomyślnym finale działań.
Szybkość i profesjonalizm uczestników akcji sprawiły, że konie nie odniosły poważniejszych obrażeń i są już bezpieczne. Przy okazji warto przypomnieć o innej akcji związanej ze zwierzętami, w ramach której zgromadzono 1,5 tony karmy ku pamięci Łukasza Litewki.