Dawid M. przyjechał do Zamościa aż z dalekiego Tczewa. Niedawno wyszedł z więzienia, gdzie siedział za włamania i kradzieże. Najpewniej w przeszłości próbował wejść na ścieżkę bezprawia w sposób tak nieudolny, jak teraz. Kilka dni temu został ujęty przez ochronę sklepu po tym jak z siatkami wypełnionymi towarem przeszedł obok kas nie płacąc za zakupy.- Ze sklepowych półek zabrał zabawki, artykuły spożywcze, alkohol, słodycze, odzież i kwiaty doniczkowe na łączną kwotę prawie 2 200 złotych - wymienia st. asp. Dorota Krukowska-Bubiło z policji w Zamościu. Szybko wyszło na jaw, że to nie jedyne grzeszki gościa z Pomorza. - Kilka godzin wcześniej w podobny sposób zabrał towar z innego sklepu. Ukradł artykuły spożywcze, przemysłowe, alkohol i zabawki na łączną kwotę blisko 1 300 złotych. W obu przypadkach skradziony towar wrócił na sklepowe półki.Po usłyszeniu zarzutów Dawid M. opuścił komendę policji, żądny dalszych złodziejskich podbojów. Tego samego dnia wieczorem do dyżurnego komendy wpłynęło zgłoszenie o włamaniu na terenie położonych na obrzeżach Zamościa Łabuń.
Ktoś wybił kostką brukową szybę na tyłach sklepu, jednak dalszą eksplorację pomieszczeń sklepowych uniemożliwiła mu krata. Dawid M. wściekł się z tego powodu i...gołymi rękami zaatakował szybę w drzwiach banku mieszczącego się obok. I to go zgubiło. Policjanci spotkali go kilkadziesiąt metrów dalej, siedział na przystanku oglądając sobie rozciętą rękę.- Wyjaśnił, że czeka na przyjazd busa. Nie potrafił jednak racjonalnie wyjaśnić skąd na jego rękach znalazły się skaleczenia. Ponadto po wylegitymowaniu okazało się, że to ten sam 31-latek, który kilka godzin wcześniej po rozliczeniu za dokonane kradzieże opuścił mury komendy - dodaje policjantka. Tym razem Dawid M. nie wyszedł już z komendy. Sąd aresztował go bowiem na 3 miesiące, jako recydywiście grozi mu nawet 15 lat więzienia.