Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie dokonali zabiegu, który – jak podkreślają – zdarza się bardzo rzadko. Z brzucha 56-latka wycięli olbrzymiego, 16-kilogramowego guza. Jak poinformował PAP kierownik Oddziału Chirurgii Onkologicznej USK 1, prof. Karol Rawicz-Pruszyński, mężczyzna od około roku skarżył się na silne bóle brzucha, jednak dolegliwości były bagatelizowane.
Zobacz także: Kobieta żyła z guzem wielkości arbuza! Lekarze z Bydgoszczy byli w szoku
– Pacjent zaczynał mieć objawy tzw. podniedrożności, czyli nie za bardzo mógł już jeść, czuł się coraz gorzej. Obwód brzucha zaczął się powiększać i lekarz podstawowej opieki zdrowotnej skierował pacjenta na USG. Okazało się, że guz jest olbrzymi, dlatego kwalifikacja do leczenia szpitalnego nastąpiła w trybie przyspieszonym – wyjaśnił ordynator w rozmowie z PAP.
Badania USG i tomografia wykazały w przestrzeni zaotrzewnowej ogromny guz, rosnący między narządami tak ważnymi jak nerki, trzustka, jelita czy duże naczynia krwionośne. Operacja, przeprowadzona w czwartek, 13 listopada przez prof. Rawicza-Pruszyńskiego, dr. Pawła Iberszera i dr Emilię Maleszyk, trwała 2,5 godziny. Lekarze usunęli guz o długości 35 cm wraz z lewą nerką i fragmentem okrężnicy. Przy zabiegu obecny był niemal cały blok operacyjny – przypadek był wyjątkowy.
– Operacja przebiegła sprawnie. Stan pacjenta jest stabilny, najprawdopodobniej w najbliższym tygodniu wróci do domu – przekazał chirurg w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, dalsze lekceważenie objawów mogło skończyć się tragicznie. – Gdyby pan w święta zjadł trochę więcej, to mogłoby dojść do niedrożności jelita i perforacji przewodu pokarmowego. Operacja w niesterylnych i nieplanowanych warunkach wiązałaby się z dużym ryzykiem śmierci – dodał.
Ordynator zwrócił też uwagę na to, że choć nowotwory tak gigantycznych rozmiarów są rzadkie, wciąż pojawiają się w regionach mniej zurbanizowanych, gdzie pacjenci później zgłaszają się na badania.
– Świadomość społeczna wzrasta, ale głównie w dużych miastach wojewódzkich. W małych miejscowościach czy wsiach często panują mity, typu „rak nie lubi noża”, „nie tykaj, bo się rozsieje” – powiedział PAP.
Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie, w którym dokonano operacji, każdego roku wykonuje ok. 15,5 tysiąca zabiegów i 39 tysięcy hospitalizacji, z czego blisko połowa dotyczy chorób onkologicznych. Jak zaznaczył ordynator, szpital nie ogranicza świadczeń ratujących życie – to właśnie dzięki temu możliwe było tak szybkie podjęcie interwencji w przypadku 56-latka.