- Sąd rodzinny w Radzyniu Podlaskim przedłużył pobyt 13-latka w schronisku dla nieletnich
- Decyzja zapadła w środę; środek tymczasowy został przedłużony o kolejne trzy miesiące
- Pobyt w schronisku ma trwać do 27 kwietnia 2026 roku
- Chłopak jest podejrzany o czyn karalny związany ze śmiercią 17-letniego brata
- Do tragedii doszło pod koniec października 2025 roku w nocy, w gminie Borki (woj. lubelskie)
- Według nieoficjalnych informacji 13-latek miał ugodzić nożem starszego brata
- 17-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł po kilku godzinach
- Sąd wydał postanowienie o przedłużeniu środka tymczasowego w postaci umieszczenia nieletniego w schronisku dla nieletnich na kolejne trzy miesiące, tj. do 27 kwietnia 2026 r. – poinformował PAP w środę rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Andrzej Mikołajewski. Przekazał, że chłopak podejrzany jest „o czyn karalny związany ze śmiercią brata”. Najsurowszy środek karny, jaki sąd może wymierzyć w takim przypadku, to umieszczenie w zakładzie poprawczym.
Sędzia poinformował też, że Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim „prowadzi niezbędne czynności dowodowe, w tym wywołuje konieczne opinie biegłych”. - Póki co nie jest wyznaczony żaden termin rozprawy – dodał. Sąd nie udziela więcej szczegółów w tej sprawie.
Do tragedii doszło pod koniec października 2025 roku w nocy w gminie Borki. Wezwani na interwencję policjanci na miejscu zastali zespół ratownictwa medycznego, udzielający pomocy 17-latkowi, który miał być ugodzony nożem. Chłopak został przewieziony do szpitala, ale po kilku godzinach zmarł.
Do tragedii doszło w środę (29.10) kilka minut po godzinie 3. Policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze domowej w jednym z domów w Woli Osowińskiej pod Radzyniem Podlaskim. - Na miejscu Zespół Ratownictwa Medycznego udzielał pomocy medycznej 17-latkowi, który posiadał obrażenia ciała. Niestety chłopiec kilka godzin później zmarł w szpitalu - informują policjanci. Jak podaje lokalny portal radzyn.24wspolnota.pl, 17-latek miał około czterdzieści ran kłutych.
"Przepraszam mamo, nie płacz proszę" - mówił 13-letni Szymon, gdy prowadzili go policjanci. Jak podkreślają sąsiedzi, do tragedii doszło w normalnej, spokojnej rodzinie. Według nieoficjalnych informacji, rodzina chłopców nie miała założonej niebieskiej karty, nie było tam wcześniej interwencji policji. Pogrzeb 17-letniego Łukasza odbył się 4 listopada w Woli Osowińskiej. Było bardzo dużo ludzi, zwłaszcza młodych. Nie wszyscy zmieścili się w kościele. "Wydarzyło się coś strasznego. Trzeba wybaczyć" - mówił ksiądz, któremu momentami łamał się głos.