- W niedzielę rano wskazówki cofniemy o godzinę.
- Zmiana czasu oznacza jaśniejsze poranki i wcześniejszy zmrok.
- Przestawienie zegara może zaburzyć rytm snu i czuwania.
- Dostosowanie się do nowego rytmu może zająć tydzień lub dwa.
- Ekspertka przypomina, by zadbać o dobry sen.
Jesienne przestawianie zegarków sprawia, że poranki stają się jaśniejsze, ale niestety popołudnia szybciej toną w mroku. Większość z nas będzie wychodzić do pracy i wracać do domu w ciemnościach. W efekcie nasz kontakt ze światłem dziennym, niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania zegara biologicznego, ulega znacznemu ograniczeniu.
Samo przestawienie zegarków trwa zaledwie sekundę, ale nasze ciało potrzebuje znacznie więcej czasu na przystosowanie się do nowych warunków. Jak wyjaśniła w rozmowie z PAP prof. Marta Jackowska, psycholożka zdrowia z Uniwersytetu SWPS, okres aklimatyzacji może trwać od tygodnia do nawet dwóch tygodni. W tym czasie powszechnie odczuwamy zmęczenie, rozdrażnienie i ogólne obniżenie nastroju.
Specjalistka ostrzega, że manipulacje przy czasie to nie tylko kwestia gorszego samopoczucia, ale też realne zagrożenia. Statystyki pokazują, że noce, podczas których następuje zmiana czasu, charakteryzują się wyższym odsetkiem tragicznych wypadków drogowych. Co więcej, po wiosennym przejściu na czas letni obserwuje się większe prawdopodobieństwo zawałów serca oraz nieszczęśliwych wypadków w miejscu pracy.
Czas zimowy będzie obowiązywał aż do niedzieli, 28 marca 2027 roku. Prof. Jackowska przypomina, że kluczowe jest dbanie o odpowiednią higienę snu przez cały rok, a zwłaszcza w okolicach zmiany czasu. Aby ułatwić zasypianie, radzi unikać przed snem stymulujących bodźców i postawić na relaks.