Potraktowali ją jak przestępczynię. Poszło o paczkę z ubraniami. "To może spotkać każdego z nas"

2026-04-03 9:47

Tych chwil nie zapomni do końca życia! Kiedy z siedziby firmy, którą od kilkunastu lat prowadzi w Lublinie policjanci wyprowadzili ją jak najgorszego bandytę skutą kajdankami, przerażona Natalia Sidor nie wierzyła w to co się dzieje. Trafiła do Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju, a śledczy chcieli wpakować ją na dwa miesiące do aresztu. Za co? Za 405 zł, które podobno winna była kontrahentowi.

Kupił ubrania przez internet i postanowił je zwrócić

Tak naprawdę to może spotkać każdego z nas - zderzenie się z urzędniczą machiną wymiaru sprawiedliwości.

- Nikomu tego nie życzę, ale funkcjonariusze państwa czują się bezkarni i robią co chcą - mówi zrezygnowana kobieta.

Drobna szatynka nerwowo wyłamuje palce i przygryza usta wracając do tamtych chwil. Od kilkunastu lat prowadzi dobrze prosperującą firmę handlującą przez Internet, odzieżą typu outlet oraz kosmetykami. Przez ten czas zdążyła sobie wyrobić markę i zdobyć dziesiątki tysięcy klientów. W maju 2023 roku skontaktował się z nią przedsiębiorca z Goraja pod Biłgorajem. Dawid Z. złożył telefonicznie zamówienie na towar zakupiony na specjalne, indywidualne zamówienie. Zamówienie zostało skompletowane w ilości 400 sztuk odzieży marki ASOS. Udało się uzyskać bardzo korzystną cenę – 10 zł netto za sztukę, co stanowi kilkanaście złotych mniej niż u konkurencji. Klient wpłacił zaliczkę w wysokości 405 zł.

Wcześniej pani Natalia tłumaczyła mu, że odzież typu outlet może mieć drobne wady, nie mieć metek, dopuszczalne są drobne wady fabryczne. Zgodził się na to, towar wysłano paczkami, a przedsiębiorca spod Biłgoraja uiścił dalsze 4515 zł za pobraniem kurierowi. Ubrania nie przypadły mu do gustu i uznał, że je po prostu zwróci.

- W przypadku transakcji B2B (między firmami) zwrot towaru nie jest możliwy. Dotyczy to również zamówień realizowanych na towar zakupiony na specjalne, indywidualne zamówienie. Możliwe jest wyłącznie złożenie reklamacji. W zgłoszeniu reklamacyjnym należy dokładnie wskazać, jaki produkt jest reklamowany oraz opisać stwierdzoną wadę. Klient nie skorzystał również z przysługującego mu prawa do reklamacji - opowiada Natalia Sidor i dodaje, że sprzedaż outletowa ma charakter szczególny – Każda sztuka odzieży jest unikalna, występuje w pojedynczych egzemplarzach i często różni się detalami. - Z tego względu nie jest możliwe przyjęcie zwrotu, ponieważ sprzedawca nie ma obiektywnej możliwości zweryfikowania, czy towar nie został podmieniony.

Zamiast odesłać towar, poskarżył się policji

Pan Dawid Z. nie odesłał towaru na adres firmy. Zamiast tego sprytny kontrahent postanowił poskarżyć się policji, która zadziałała nad wyraz sprawnie. Firma kurierska po paru dniach oddała mu z powrotem 4514 zł, choć pieniądze te winny pozostać w dyspozycji służb do zakończenia postępowania. Ciuchów zaś nie odesłał, a... zniszczył. Wyrzucił do kontenera po prostu... Pani Sidor natomiast musiała od tej transakcji zapłacić należne podatki. Gorzej, że dla prokuratury rejonowej w Biłgoraju pani Natalia stała się groźną oszustką. 22 listopada 2023 zadzwonił telefon.

- Osoba, która się ze mną skontaktowała, przedstawiła się jako prokurator Pan Ireneusz Gmyz i w nieprzyjemnym tonie pytał o mój numer konta bankowego oraz nakazał, abym zgłosiła się do 6. Komisariatu Policji w Lublinie w celu złożenia zeznań - wspomina przedsiębiorczyni. Odpowiedziała, że jeżeli rzeczywiście istnieje taka potrzeba, prosi o przesłanie oficjalnego wezwania pocztą na adres firmy, w związku z obawą, że może to być jakieś oszustwo i boi się o swoje bezpieczeństwo. - Od listopada 2023 r. jestem nękana telefonami od osób podających się za funkcjonariuszy Policji lub prokuratora jak również moja 88-lenia babcia, pod której adresem mam zarejestrowaną działalność gospodarczą. Do chwili obecnej nie doręczono mi skutecznie żadnego wezwania celem złożenia zeznań pocztą. Mimo moich próśb o oficjalną korespondencję, wzywano mnie wyłącznie telefonicznie, co budzi poważne wątpliwości co do prawdziwości takich działań i rodzi obawy o moje bezpieczeństwo z uwagi na powszechne działania przestępcze dokonywane "metodą na policjanta".

Policjanci w akcji i groźba aresztu

W lipcu 2025 roku do magazynów jej firmy, która mieści się w gmachach byłej suszarni tytoniu przy ul. Smoluchowskiego w Lublinie wkroczyli kryminalni policjanci.

- Zostałam zatrzymana i zakuta w kajdanki. Zatrzymanie nastąpiło na podstawie wydanego za mną listu gończego i nakazu aresztowania - mówi drżącym głosem. Bo to było przerażające, nie wiedziała co będzie, co się z nią stanie. Nie wierzyła, że to się naprawdę dzieje. O sprawie zdążyła już zapomnieć, choć z jej perspektywy wiązało się to ze stratą towaru wartego ponad 4 tysiące złotych. Śledczy nie odpuścili.

- Prokurator wnioskował o zastosowanie wobec mnie 2-miesięcznego aresztu.

Policjanci przewieźli ją wtedy z Lublina do Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju, celem złożenia zeznań. W kajdankach, jak bandytę. Po złożeniu wyjaśnień otrzymała postanowienie o uchyleniu tymczasowego aresztowania i policjanci już bez kajdanek odwieźli ją do Lublina.

Oskarżenie o oszustwo

We wrześniu 2025 roku została oskarżona o oszustwo na kwotę 4 920 zł, choć wtedy już dawno „oszukany“ odzyskał swoje pieniądze.

- Przez blisko dwa lata prowadzone były wobec mnie czynności poszukiwawcze, podczas gdy jedyną kwotą, jaka faktycznie pozostała w moim posiadaniu, była zaliczka w wysokości 405 zł. Pozostała część środków oraz towar znajdowały się po stronie klienta. Oddałam i to - rozkłada ręce.

Oczywiście, przedsiębiorca z Goraja także chce polubownie zakończyć spór.

- Dodatkowo, w toku postępowania sądowego pokrzywdzony zeznał, że towar będący przedmiotem sprawy został przez niego wyrzucony, co skutkuje brakiem podstawowego dowodu rzeczowego w sprawie, a policja nie zrobiła protokołu z oględzin odzieży - dodaje kobieta.

Finał na sali rozpraw

Prokurator Ireneusz Gmyz nie wyraził zgody na "dogadanie się" stron. Kilka dni temu przed Sądem Rejonowym rozpoczął się proces. Następny termin zarezerwowano na 24 kwietnia.

Pani Natalia próbowała już poskarżyć się na to, jak ją potraktowano.

- Złożyłam także zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na moją szkodę przez funkcjonariuszy policji oraz prokuratury w związku z prowadzonym postępowaniem. Postępowanie to nie zostało jednak wszczęte – decyzję odmowną wydał ten sam prokurator, Ireneusz Gmyz, który prowadzi sprawę przeciwko mnie - podkreśla.

Sonda
Często robisz zakupy przez Internet?
Tak wygląda Lidl na Litwie. Polscy kibicie poszli na zakupy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki