Spis treści
Fotoradar w Liśniku Dużym działa od poniedziałku
Nowoczesny sprzęt zaczął funkcjonować w poniedziałek, 23 marca, dokładnie w południe. Komunikat w tej sprawie opublikowało Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Od tego momentu każdy kierujący pojazdem na trasie krajowej numer 74 w Liśniku Dużym podlega rygorystycznej kontroli prędkości.
Włączenie rejestratora do ogólnopolskiego systemu wiąże się z natychmiastowym wyłapywaniem piratów drogowych. Osoby lekceważące obowiązujące przepisy i dociskające pedał gazu muszą liczyć się z surowymi mandatami karnymi, które na podstawie wykonanych zdjęć trafią prosto do ich skrzynek pocztowych.
Niebezpieczny odcinek na DK74 pod szczególnym nadzorem
Wybór miejsca montażu żółtej skrzynki został uprzednio starannie przeanalizowany przez odpowiednie służby. W przeszłości ten konkretny fragment trasy obfitował w wiele dramatycznych incydentów drogowych. Kierujący nagminnie łamali tam przepisy dotyczące maksymalnej prędkości, co znacząco potęgowało ryzyko groźnych kolizji oraz poważnych wypadków.
Wprowadzenie całodobowego monitoringu ma docelowo zagwarantować wyższy poziom bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom ruchu oraz lokalnej społeczności. Instalacja fotoradaru to sprawdzony mechanizm, który skutecznie dyscyplinuje zmotoryzowanych i studzi zapał zwolenników brawurowej jazdy.
Ograniczenie do 50 km/h w Liśniku Dużym
Na monitorowanym fragmencie drogi w Liśniku Dużym prawo dopuszcza jazdę z maksymalną szybkością 50 km/h. Wszyscy zmotoryzowani przecinający tę miejscowość muszą bezwzględnie zredukować prędkość do wskazanej wartości. Przestrzeganie tego limitu to jedyny sposób na uniknięcie nieprzyjemnych i kosztownych konsekwencji finansowych.
Uruchomione urządzenie stanowi kolejną część stale rozwijanej sieci automatycznego nadzoru nad drogami w naszym kraju. Głównym celem powiększania tej infrastruktury jest minimalizowanie liczby tragicznych zdarzeń i ogólna poprawa bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Zmotoryzowani powinni zatem bacznie obserwować przydrożne znaki i zdejmować nogę z gazu, szczególnie na tych fragmentach tras, które od lat uchodzą za wysoce niebezpieczne.