Spis treści
Tragedia na Lubelszczyźnie w cieniu wojny
Tym wstrząsającym wydarzeniem żył cały kraj. 15 listopada 2022 roku, wczesnym popołudniem, dotarły informacje o upadku zagadkowego pocisku na terenie województwa lubelskiego. Działo się to w momencie zmasowanych rosyjskich nalotów na Ukrainę w ramach konfliktu trwającego wówczas od kilku miesięcy.
Szybko potwierdzono, że doszło do uderzenia rakiety w Przewodowie, niewielkiej wsi w powiecie hrubieszowskim. Najbardziej tragiczne wieści nadeszły nieco później – pocisk uderzył w suszarnię zboża, powodując śmierć 59- i 60-letniego pracownika. Obaj mężczyźni byli obywatelami Polski. Siła wybuchu była tak ogromna, że na miejscu uformował się krater o głębokości pięciu metrów.
Nagle, zamieszkana przez około 400 osób miejscowość stała się punktem zainteresowania światowych przywódców. Zdarzenie to na moment wywołało obawy o globalny konflikt, ponieważ pocisk uderzył w terytorium RP, państwa członkowskiego NATO, a w jego wyniku zginęli polscy obywatele.
Jeśliby uznano to za bezpośredni atak, istniałyby przesłanki do zastosowania artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, co oznaczałoby otwartą konfrontację Sojuszu z Federacją Rosyjską.
Śledztwo w sprawie Przewodowa zawieszone
Sytuacja szybko okazała się bardziej skomplikowana. Mimo że pocisk był rosyjskiej produkcji, pojawiły się wątpliwości co do jego pochodzenia. Polskie służby ostatecznie ustaliły, że na Przewodów spadła rakieta przeciwlotnicza typu S 300 5-W-55. Została ona najpewniej wystrzelona przez ukraińskie siły zbrojne broniące się przed atakiem Federacji Rosyjskiej.
Szczegóły zdarzenia do dziś pozostają jednak niejasne. Według informacji "Super Expressu", Prokuratura Krajowa od niemal czterech lat nie może posunąć się naprzód, a śledztwo zostało oficjalnie zawieszone w styczniu 2024 roku. Przyczyną jest brak jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kijowa na polskie wnioski o współpracę prawną. Bez wsparcia Ukrainy ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy – pierwszej od czasu II wojny światowej, w której na terenie swojego kraju w wyniku działań wojennych zginęli obywatele polscy – wydaje się nierealne.
Brak współpracy ze strony ukraińskiej sprzyja powstawaniu różnego rodzaju niepotwierdzonych spekulacji. Niektórzy uważają, że pocisk zabłądził przypadkowo podczas obrony przed rosyjskim atakiem. Z kolei inni sugerują, że uderzenie w Polskę było prowokacją, mającą na celu wciągnięcie NATO do bezpośredniej wojny z Rosją u boku Kijowa.
Zaraz po tragedii Wołodymyr Zełenski oskarżył o atak Moskwę, twierdząc z przekonaniem, że pocisk nie był ukraiński. Jednak już kilkadziesiąt godzin później zmienił narrację, deklarując chęć wyjaśnienia sytuacji przez Ukrainę i przyznając, że "nie wie na sto procent, co się stało". Niestety, deklaracje te nie przełożyły się na realne działania.
Relacje polsko-ukraińskie po incydencie w Przewodowie
Wielu analityków uważa, że wydarzenia z Przewodowa stanowiły punkt zwrotny, po którym zaczęły się psuć relacje na linii Warszawa-Kijów. Początkowo więzi te były niezwykle silne, a bezprecedensowa pomoc Polaków dla ukraińskich uchodźców wojennych budziła podziw na świecie. Obecnie jednak widać ochłodzenie stosunków, co jest szczególnie groźne w kontekście rosyjskich działań hybrydowych wymierzonych w Zachód.
Brak wyjaśnień ze strony Kijowa w sprawie Przewodowa może być odbierany jako postawa nieodpowiedzialna. Europejskie służby wywiadowcze alarmują, że Rosja może wkrótce podjąć próbę sprawdzenia reakcji NATO. Według jednej z hipotez może dojść do ataku z powietrza na terytorium Sojuszu z wykorzystaniem sprzętu ukraińskiego. Rozwiązanie sprawy Przewodowa mogłoby ułatwić reakcję na tego typu ewentualne prowokacje.
Tego rodzaju incydenty zresztą miały już miejsce. W nocy we wrześniu 2025 roku na terytorium RP spadło kilkanaście dronów, a w lipcu tego samego roku pocisk manewrujący Ch-101 uderzył w miejscowość Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Chociaż obiekty te okazały się rosyjskie i nie wyrządziły szkód ludzkich, brak jasnych wyjaśnień w sprawie Przewodowa napędza teorie spiskowe, oskarżające Ukrainę o te incydenty i próbę wciągnięcia Polski w konflikt. To z kolei idealnie wpisuje się w retorykę rosyjskiej propagandy działającej w Polsce.
Warto pamiętać, że największe powody do żalu mają przede wszystkim rodziny ofiar tragedii z 2022 roku. Oni nadal nie poznali prawdy o tym, dlaczego zginęli ich bliscy.