
Myśliwy zastrzelił mi psa
Bąbel miał półtora roku, był wielkim, radosnym psiakiem, pełnym życia. Wszystkiego tego jego i jego właściciela, pana Tomasza, pozbawił jednym strzałem myśliwy, Wiesław Ś. Po wszystkim… uciekł, a później idiotycznie tłumaczył się jeszcze, że pomylił psa z lisem.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Sprawca tej zbrodni, Wiesław Ś., jest myśliwym, pełnił nawet funkcję w zarządzie koła łowieckiego w pobliskim Tomaszowie Lubelskim. Feralnego dnia, 26 listopada 2021 roku, pozbawił pana Tomasza najlepszego przyjaciela.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Bąbel trafił pod dach pana Tomasza kiedy był szczeniakiem. W pewnym sensie mężczyzna uratował mu życie, ponieważ wspólnie z siostrą Anną adoptował go ze schroniska w Celestynowie.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Dla mężczyzny, który od pewnego czasu sam prowadzi gospodarkę, psiak był najwspanialszym towarzyszem wypraw, najlepszym przyjacielem. Całą tę sielankę przerwał jednym strzałem piekielny myśliwy z Tarnawatki-Tartaku.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Bąbel miał półtora roku, był wielkim, radosnym psiakiem, pełnym życia. Wszystkiego tego jego i jego właściciela, pana Tomasza, pozbawił jednym strzałem myśliwy, Wiesław Ś. Po wszystkim… uciekł, a później idiotycznie tłumaczył się jeszcze, że pomylił psa z lisem.

Myśliwy zastrzelił mi psa
– Ten człowiek mógł trafić także mnie – mówił Super Expressowi po tragedii rozżalony stratą Tomasz Piwko. – Widział nas z daleka, pies biegał i skakał w odległości kilkunastu metrów ode mnie – tłumaczył.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Feralnego dnia, 26 listopada 2021 roku, pozbawił pana Tomasza najlepszego przyjaciela. Około godz. 14.00 pan Tomasz wyszedł z Bąblem na pole za domem, sprawdzić, czy kombajn dokładnie zebrał kukurydzę.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Byli jakieś 300 metrów od swego domu. Pod lasem, jakieś 100 metrów od nich, na ambonie siedział myśliwy. Doskonale widział pana Tomasza, wiedział zapewne, że to jego pies skacze koło niego, podbiega i odbiega od pana.

Myśliwy zastrzelił mi psa
Wiesław Ś. jak ostatni tchórz… po prostu uciekł. – W ciągu kilkudziesięciu sekund był w samochodzie – wspomina pan Tomasz. Myśliwy wziął nogi za pas. A przerażony właściciel próbował ratować Bąbla. Dramatyczna walka o życie psa na nic się zdała. Po przewiezieniu do kliniki weterynaryjnej psiak odszedł na stole zabiegowym.

Myśliwy zastrzelił mi psa
– Ten człowiek mógł trafić także mnie – mówił Super Expressowi po tragedii rozżalony stratą Tomasz Piwko. – Widział nas z daleka, pies biegał i skakał w odległości kilkunastu metrów ode mnie – tłumaczył.